Twoje dziecko JEST mądre

i inteligentne – wykorzystaj tę szansę

Na początek mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Każde dziecko, także
i Twoje, jest z natury nadzwyczaj mądre i inteligentne. W ciągu
pierwszych czterech lat od momentu narodzin nabywa nowych
umiejętności w tak szybkim tempie, że gdyby człowiek zachował
podobną zdolność uczenia się przez całe swoje życie, to w wieku
kilkudziesięciu lat posiadałby niewyobrażalną wprost wiedzę i chyba
nieograniczone możliwości…
Nie tylko kilkuletnie maluchy uczą się tak szybko. Również i starsze
dziecko przejawia niezwykłą inteligencję i ma olbrzymi potencjał
intelektualny. Przeprowadzono już wiele eksperymentów, opisanych
szeroko w literaturze, które dowiodły, że wyniki, jakie osiąga dziecko
w szkole, nie są rezultatem jego indywidualnych zdolności lub ich
braku, ale stanowią wypadkową jego własnych przekonań o sobie
samym, wiary nauczyciela w jego możliwości oraz stosowanych
metod nauczania.
W jednym z takich eksperymentów wybrano grupkę nauczycieli,
których poinformowano, iż są uważani za najlepszych fachowców
w dziedzinie nauczania i dlatego zostali wyselekcjonowani do
pewnego eksperymentu. Mieli dostać klasy – specjalnie utworzone
dla celów naukowego badania – złożone z wybitnie zdolnych i pracowitych uczniów. Również wybranym dzieciom przekazano, że
uznano je za bardzo inteligentne i w związku z tym wyznaczono ich
do udziału w eksperymencie. Celem doświadczenia miało być
sprawdzenie, jakie wyniki można osiągnąć oddając najlepszych
uczniów w ręce najlepszych nauczycieli. Rzeczywiście klasy te
osiągnęły wyniki ponadprzeciętne, znacznie przewyższające wyniki
pozostałych klas.
Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że tak naprawdę
Ci „wyselekcjonowani” nauczyciele byli osobami dobranymi losowo,
na zasadzie czystego przypadku a „wyselekcjonowane” dzieci
zupełnie przeciętnymi uczniami, nie wyróżniającymi się niczym
szczególnym. To wewnętrzne przekonania, zarówno nauczycieli jak
i uczniów, pozwoliły w pełni wykorzystać potencjał, jaki tkwi bez
wątpienia w każdym dziecku.
Od Ciebie jednak zależy, jak wykorzystasz tę moc umysłu, którą
obdarzyła nas natura i jaki start zapewnisz swoim latoroślom.
Nie jest moim celem przekonywać Cię, że powinieneś zrobić ze
swojego dziecka geniusza, który w wieku wczesnoszkolnym jest
gotowy rozwiązywać skomplikowane zadania matematyczne na
poziomie szkoły średniej. Absolutnie nie! Chcę natomiast pokazać Ci,
co można i należy zrobić, aby rozbudzić w dziecku ciekawość świata,
rozwinąć jego indywidualne talenty i uzdolnienia, pozwolić mu na
pełne wykorzystanie swojego potencjału i wreszcie – nauczyć go, jak
BYĆ SZCZĘŚLIWYM i OSIĄGNĄĆ SUKCES.

Ogarnia mnie czasem smutek, gdy obserwuję dorosłych ludzi wokół
siebie. Wielu z nich zakompleksionych, nie wierzących w swoje siły
i możliwości, porzucających swoje projekty, zanim je w ogóle zaczną.
Inni, z pozoru pewni siebie, pyszałkowaci lub aroganccy, kryją pod tą
maską swoje prawdziwe oblicze – niskie poczucie własnej wartości,
nieumiejętność współżycia z ludźmi lub przerażające poczucie
samotności. Są też tacy, którzy nie mają żadnych pasji czy
zainteresowań, spędzają 90% wolnego czasu na przełączaniu
kanałów w telewizorze lub pociąganiu piwa z kufla i stopniowo
zmieniają swoje życie w bezmyślną, bezcelową egzystencję.
Przejaskrawiam nieco być może, ale nie jest to takie dalekie od
prawdy, jak by się mogło wydawać. Jestem przekonana, że postawa
życiowa, jaką prezentuje człowiek, ma swoje korzenie w dzieciństwie.
Gdy ci „nieszczęśnicy” byli dziećmi, został gdzieś popełniony błąd
(pewnie niejeden…), który ciągnie się za nimi przez całą dorosłość
i uniemożliwia im cieszyć się w pełni tym, co życie oferuje
potencjalnie każdemu z nas.

Błędy popełnione w pierwszych latach życia dziecka mszczą się
długo na nim i na otoczeniu. Bo pierwsze lata – to fundament
osobowości. Gdy się go wadliwie zbuduje – cały dom będzie
zagrożony, chociażby inne elementy miał właściwie wykonane.

Maria Łopatkowa

Dla wszystkich dzisiaj jest już oczywiste, że wychowywanie dziecka
to coś znacznie więcej, niż tylko karmienie, kładzenie do snu,
ubieranie, kąpanie i pilnowanie, by nic mu się nie stało. To także
zadbanie o harmonijny rozwój psychiczny dziecka, to kształtowanie
zdrowej, silnej osobowości, w pełni przygotowanej do długiej,
fascynującej, choć momentami niebezpiecznej podróży, jaką jest
życie.
To co chcę zaproponować w niniejszym opracowaniu, jest rezultatem
nie tylko lektury wielu pozycji z zakresu psychologii dziecka, rodziny
i człowieka w ogóle, ale również kilkuletnich obserwacji własnych
dzieci, szukania różnych dróg i rozwiązań w ich wychowaniu,
wykorzystywania swojej wiedzy „książkowej” w codziennym życiu.
Dziś mogę z całą pewnością stwierdzić, że wypracowane tą drogą
metody naprawdę się sprawdzają.
Nagrodą za konsekwentne wdrażanie ich w życie są niezwykle
pochlebne opinie nauczycieli uczących moje dzieci, komentarze
przyjaciół i bliskich, którzy szczerze podziwiają osiągnięcia
i umiejętności mojego syna i córki oraz wreszcie same dzieci, których
postawa, zachowanie, sposób myślenia i wypowiedzi napawają mnie
niejednokrotnie prawdziwą dumą.
Z przyjemnością podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami. Mam
nadzieję, iż ta pozycja wniesie do Twojego domu rodzinnego trochę
nowych pomysłów, rzuci inne światło na trudy i radości
wychowywania dzieci oraz pomoże wychować Ci Twoje pociechy na
wartościowych ludzi, świadomych swoich olbrzymich możliwości, znających radość życia i realizujących z sukcesem swoje życiowe cele
i zamierzenia.
Naszą wspólną podróż po tajnikach mądrego rodzicielstwa zacznę od
kwestii podstawowej, bez której nie ma w ogóle mowy o efektywnym
wychowywaniu. Jest ona absolutnie zasadnicza i jeśli nie
wprowadzisz jej w życie, wszelkie Twoje wysiłki mogą się okazać
bezowocne. Zatem – zapraszam Cię do kolejnego rozdziału.

Powtarzaj, że je kochasz – zawsze i bez względu na okoliczności

Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo jest dziecku
potrzebne poczucie pewności, że jest kochane przez swych rodziców.
Kochane mocno i BEZWARUNKOWO. Tylko taki maluch, który
czuje się bezpieczny, znajduje oparcie w rodzicach i nie ma żadnych
wątpliwości co do tego, że mama i tata go kochają – tylko taki
maluch rozwinie w sobie wiarę w siebie i zdrowe poczucie własnej
wartości.
Czy mówisz dziecku, że je kochasz – bez względu na to, czy jest
grzeczne czy nie? Bez względu na to, czy jesteś w dobrym humorze
czy złym? Bez względu na to, czy spełnia Twoje oczekiwania, czy nie?
Jeśli mu jeszcze tego wyraźnie nie powiedziałeś, to koniecznie zrób
to jeszcze dziś. I powtórz nawet kilkakrotnie! I nie sądź, że przecież
dziecko to wie. Nie będzie wiedziało, dopóki mu tego nie
zakomunikujesz, zarówno werbalnie, jak i mową swojego ciała.
Jeśli dzieciak zrobi coś złego i zamierzasz go ukarać – nie rób tego
poprzez stawianie swojej miłości pod znakiem zapytania. Nie czyń
z miłości karty przetargowej, przy pomocy której chcesz nakłonić
„winowajcę” do lepszego postępowania. Jeśli dziecko będzie musiało
ZASŁUŻYĆ na Twoją miłość, przez całe dorosłe życie będzie żyło
w poczuciu winy, że nie jest wystarczająco dobrym człowiekiem, by być bezinteresownie kochanym. Ustawicznie będzie szukać
akceptacji drugiego człowieka. A to prowadzi do nie kończących się
frustracji, stresów, także do uzależnień.
Właśnie wtedy, gdy Twoja pociecha coś nabroi, powiedz koniecznie:
„Bardzo, bardzo Cię kocham, ale jest mi smutno i przykro, gdy widzę
jak postępujesz”. Sama mam córkę, którą fachowa literatura
określiłaby jako „żywe srebro” lub dziecko „trochę nadpobudliwe” (to
epitet zasłyszany u szkolnego psychologa :-) , osobiście nie nadaję
dzieciom takich etykietek, bo są one jedynie wyrazem bezradności
dorosłego). Ma ona dość często powody ku temu, by przepraszać za
swe drobne przewinienia. Był taki czas, że pytała mnie często
w chwilach skruchy – z wahaniem w głosie – czy jeszcze ją kocham…
Niezależnie od tego, za jakie przewinienie dostawała burę, ZAWSZE
słyszała zapewnienia o mojej miłości. Teraz już nie pyta, bo wie
dobrze, że na moją miłość nie musi sobie niczym zasługiwać.
I rozkosznie jest słuchać jej spontanicznych zapewnień: „Mamusiu,
ja Cię też zawsze kocham, nawet jak jestem niegrzeczna i Cię nie
słucham”.
Dzieci, które są kochane bezwarunkowo (i są tego w pełni
świadome), nie boją się przyznać do winy czy kłamstwa, jeśli się
takie przydarzy lub też szczerze opowiedzieć o jakichś innych
kłopotliwych sprawach. Wiedzą bowiem, że nie stracą w ten sposób
tego, co jest dla nich najcenniejsze – bezgranicznej miłości swoich
rodziców. Z młodszymi dziećmi polecam taką zabawę w formie zgadywanki:
„Zgadnij Kasiu, czy mamusia będzie Cię kochać, jeśli stłuczesz
szklankę?” Bez względu na to, jaka będzie odpowiedź – przytul
dziecko, ucałuj i powiedz: „Oczywiście, że będzie! A czy mamusia
będzie Cię kochać, jak będziesz niegrzeczna w przedszkolu?” Po
odpowiedzi dziecka – tym razem powinna być pozytywna –
wykrzyknij z entuzjazmem: „Pewnie, że będzie! A zgadnij, kogo
mama najbardziej kocha na świecie, zawsze i wszędzie?” Tu Kasia
odpowie pewnie (choć może z wahaniem, jeśli takiej zabawy
wcześniej nie przeprowadzałaś) „Mnie?” „Masz rację – Ciebie
i Twojego braciszka” – bo oczywiście nie można zapomnieć
o rodzeństwie.
Niech to wszystko odbywa się w radosnej atmosferze, z figlarnym
uśmiechem na twarzy i w towarzystwie całusów, łaskotek i przytuleń.
Zapewniam Cię, że po kilkukrotnym powtórzeniu tej zabawy
(w odpowiednich odstępach czasowych), maluch zapamięta tę lekcję
na długo i gdy będzie już starszy, stanie się ona solidną podwaliną
dla budującej się w jego wnętrzu indywidualnej tożsamości.
Komunikaty słowne warto wzmocnić czymś więcej. Istnieją różne
typy osobowości i nie zawsze same słowa wystarczą, by nasza
informacja do dziecka dotarła i była dobrze zrozumiana. Kiedy
znajdziesz odpowiedni moment, by z dzieckiem porozmawiać
w miłej, ciepłej atmosferze, zapytaj je wprost, po czym poznaje, że je
kochasz. Odpowiedzi mogą Cię czasem zadziwić. Może po tym, że się
do niego uśmiechasz. Albo że je łaskoczesz. A może po tym, że czytasz mu wieczorem bajkę lub wspólnie z nim kładziesz się na
kwadrans pod kołdrę, by poszeptać w półmroku o minionym dniu.
Kiedy się już tego dowiesz, rób to jak najczęściej. Sprawisz tym
dziecku ogromną radość, ugruntujesz jego poczucie bycia kochanym,
a w przyszłości przyniesie to wspaniałe efekty.
A zatem niech Twoje słowne zapewnienia są potwierdzane
i uwiarygodniane przez Twoje zachowanie. Nie ma nic gorszego, niż
rodzic niespójny w tym, co mówi i robi. Jak to wygląda? Mówisz
dziecku, że je kochasz, ale w chwilach gniewu przyjmujesz taką
postawę, że dziecko ma co do Twojego uczucia poważne wątpliwości.
Nie wolno Ci do tego dopuścić. Dlatego zapewniaj dziecko o swojej
miłości także i w tych chwilach trudnych, gdy jest upominane lub
karane.
Jeszcze a propos rodzeństwa. Jeśli masz szczęście mieć więcej niż
jedno dziecko (tak jak ja :-) ), muszą one wszystkie wiedzieć, że
kochasz je jednakowo mocno. Bo przecież tak jest, prawda? Każde
dziecko jest inne, jedno być może spokojne, drugie bardziej ruchliwe,
jedno woli raczej samotność, drugie gwar i towarzystwo, jedno
świetnie rozwiązuje zadania matematyczne, drugie lepiej tańczy
i śpiewa. Ale przecież nie kochamy dzieci za to, jakie są i co potrafią.
Kochamy je DLATEGO, ŻE SĄ. I są nasze.
Warto też pamiętać, czym tak naprawdę jest dla Twojego dziecka
miłość rodzicielska. Jeśli masz umysł ścisły, powiem, że miłość jest
funkcją czasu, jaki spędzasz z dzieckiem. Im więcej go masz dla swojej pociechy, tym ona bardziej odczuwa, że ją kochasz. Jeśli
natomiast przemawiają do Ciebie bardziej pojęcia humanistyczne,
powtórzę za Brianem Tracym pewną zagadkę. Wiesz jak dziecko
przeliteruje słowo „miłość”, gdy je o to poprosisz? Odpowiedź brzmi:
c-z-a-s. Daje do myślenia, prawda?
Jeśli zapewnisz dzieciom odpowiednio dużo czasu, uwagi i uczucia,
zaskoczą Cię nieraz swoją postawą, uczynkami i osiągnięciami. Tym
bardziej, jeśli będziesz aktywnie wspierać ich rozwój, stosując się do
kolejnych wskazówek zamieszczonych w następnych rozdziałach.

Przytulaj i obdarzaj pieszczotami tak często, jak to możliwe

Banalnie brzmi? Być może. Ale jest to niezwykle ważne dla pełnego
rozkwitu osobowości dziecka. Potrzebuje ono Twojej fizycznej
bliskości i dotyku, jak ryba wody. Poprzez przytulanie i inne
rodzicielskie pieszczoty, pokazujesz mu całym sobą, że je kochasz.
Wtedy cały Twój czas i uwaga są poświęcone tylko i wyłącznie jemu
i ono to czuje. Nie możesz zaniedbywać takiego kontaktu
z dzieckiem, tylko dlatego, że jesteś zabiegany, że masz mnóstwo
problemów na głowie, lub że zdenerwowało Cię jego zachowanie
i odczuwasz irytację. Podobnie jak Twoja miłość powinna być
bezwarunkowa, tak też na przytulenie dziecka czy pogłaskanie po
głowie musisz zawsze znaleźć czas. To tak niewiele kosztuje,
a przynosi nieocenione wręcz korzyści!
Przytulaj dziecko, gdy mówisz mu, że je kochasz. Przytulaj, gdy
pocieszasz w smutku. Przytulaj, gdy odniesie swój mały sukces
i jesteś dumny z jego osiągnięć. Przytulaj, gdy siedzicie razem przed
telewizorem i wspólnie oglądacie bajkę lub rodzinny film. Przytulaj
je, gdy jest powód, ale też i bez żadnego powodu. Nawiasem mówiąc,
słyszałam nawet kiedyś o pewnej psychologicznej terapii dzieci,
sprawiających poważne kłopoty wychowawcze. Głównym elementem
tej terapii jest właśnie pełne miłości przytulanie dziecka
i nawiązywanie z nim kontaktu wzrokowego. Tak więc ciepły, pełen uwagi i troski kontakt fizyczny z dzieckiem pełni olbrzymią rolę
w procesie wychowawczym i niedocenianie tej roli to poważne
niedopatrzenie.
Wiele rodziców popełnia ten błąd, że poświęca dużo uwagi dziecku,
gdy jest chore lub niegrzeczne, lub w jakiś inny sposób jego
samopoczucie lub postępowanie nie mieści się w uznawanej przez
nas normie. I jaki jest tego efekt? Dziecko wyczuwa, co musi robić,
żeby przyciągnąć uwagę rodziców i zaczyna nimi manipulować.
Nagle dziewczynka robi się małą hipochondryczką, której wiecznie
coś dolega, albo chłopiec zaczyna zbierać w szkole nagany za
niewłaściwe zachowanie. A przecież nie o to nam chodzi.
Dlatego poświęcaj dziecku swój czas, obejmij je mocno czy pomasuj
po plecach także wtedy, gdy nic szczególnego się nie wydarzyło
i wszystko jest w najlepszym porządku. Niech Twoje dziecko wie, że
nie musi się specjalnie starać o to, byś okazywał mu swoją troskę
i miłość.
Często też bywa tak, że maluch sam do nas przychodzi i daje do
zrozumienia, że chce zostać przytulony. Co wtedy mówisz? „Czekaj
córciu, nie mam teraz czasu…” „Syneczku, później, bo teraz się
spieszę…” „Kochanie, idź najpierw odrobić lekcje…” „Stało się coś?
Nie? No to idź oglądać telewizję, ja muszę się zająć obiadem…” Jeśli
dziecko parę razy usłyszy tego typu odpowiedź, przestanie w końcu
przychodzić. A to już prawdziwa katastrofa i początek zanikania
ciepłych relacji między Tobą a dzieckiem… Nie zbywaj nigdy małego „pieszczocha” i przytulaj go jak najczęściej,
szczególnie wtedy, gdy jest mały. Moja 8-letnia córeczka robi to
jeszcze – wydawałoby się – non-stop :-) . A 11-letni syn niewiele jej
w tym ustępuje. Ale dzięki temu i ja, i one czujemy, że nasza więź jest
bardzo silna. Nie muszą szukać akceptacji u innych ludzi, bo wiedzą,
że zawsze znajdą ją u mnie.
Pełna akceptacja człowieka jako takiego nie ma nic wspólnego
z pochwalaniem lub nie jego zachowania. Oddziel te dwie rzeczy i po
prostu obdarz dziecko PEŁNĄ I BEZWARUNKOWĄ akceptacją.
Potępiaj zachowanie, a nie osobę. Krytykuj postępek, a nie
człowieka. Niech mały smyk wie, że szanujesz go i cenisz jako
człowieka nawet wtedy, gdy nie aprobujesz jego postępowania. To
niezwykle ważna sprawa dla samooceny i wizerunku własnego
Twojego dziecka.
Mając takie wsparcie emocjonalne w domu, dorastający chłopiec czy
dziewczynka zbudują swoją tożsamość na solidnych podstawach,
szybko się usamodzielnią, ukształtują w sobie silny charakter i będą
się kierować wartościami, które uczynią z nich w przyszłości
szczęśliwych i spełnionych ludzi, odpornych na wszelkie
przeciwności losu. A przecież do tego my, rodzice, dążymy.

Zapewnij mu spokój i poczucie bezpieczeństwa

Poza potrzebą miłości i bliskiego, fizycznego kontaktu, dziecko
potrzebuje do prawidłowego rozwoju poczucia bezpieczeństwa
i stabilności.
Jeśli masz szczęście współtworzyć zdrową, szczęśliwą rodzinę, gdzie
wszyscy wzajemnie się kochają, okazują sobie szacunek i stanowią
oparcie w trudnych chwilach, to jest to doskonałe środowisko dla
rozwoju dziecka. Nie tylko samo doświadcza miłości bliskich, ale
widzi też, jak jego rodzice kochają się i szanują. W domu panuje
zgoda, a wszelkie konflikty są łagodzone i niwelowane dzięki
spokojnej, otwartej wymianie zdań. Malec z tych wzorców
zachowania czerpie później w swoim dorosłym życiu i dzięki temu
potrafi budować zdrowe relacje z ludźmi i trwałe związki.
Jednak nie zawsze jest tak różowo. Być może w Twojej rodzinie życie
wygląda trochę inaczej. Może panuje ciągła niezgoda i ścieranie się
odmiennych, nie umiejących znaleźć kompromisu charakterów.
Może jest lekceważenie i zaniedbanie. Może jest krzyk i agresja.
Może alkoholizm i kompletny brak stabilności emocjonalnej. Może
obojętność i zdrada. Jeśli cokolwiek z tych rzeczy przytrafia się
Tobie, będzie Ci zapewne trudniej spełnić postulat zamieszczony
w niniejszym rozdziale. Zdaję sobie sprawę, że może być Ci wtedy ciężko. Wiem, bo sama
przez to przeszłam. Związek, z którego mam oboje dzieci, zaprzeczał
wszelkim zasadom zdrowej rodziny, a moje dzieci przez pierwsze
kilka lat swojego życia nie miały żadnego poczucia bezpieczeństwa
czy wewnętrznego spokoju.
Jeśli Twoje życie wygląda teraz podobnie – coś Ci powiem. Możesz
to zmienić. Zacznij od tego, żeby znaleźć sobie pewnego dnia
spokojne, zaciszne miejsce, w którym możesz posiedzieć wygodnie
w samotności i zastanów się, czego chcesz dla siebie i swoich dzieci.
Zrewiduj swoją hierarchię wartości, przejrzyj priorytety. Kiedy
będziesz jasno wiedział, czego pragniesz, odpowiedź na to, co i jak
trzeba zmienić, przyjdzie sama.
Jedno jest pewne. Dzieci wychowujące się w domach, gdzie panuje
emocjonalny chaos, są zalęknione i zagubione. Czują, że coś jest nie
tak, choć nie potrafią być może tego nazwać czy opisać. Stają się
niespokojne i płaczliwe, boją się, zamykają się w sobie lub stają się
zbuntowane i agresywne. Często pojawiają się dodatkowe objawy
fizjologiczne – moczą się w nocy lub zaczynają jąkać. Jeśli
zniecierpliwieni rodzice próbują zlikwidować te objawy poprzez
krzyk i straszenie dziecka, sytuacja pogarsza się oczywiście jeszcze
bardziej.
Psychika dziecięca jest bardzo wrażliwa i efekty wychowywania
w takim domu nie dają na siebie długo czekać. Są też niestety bardzo trwałe i odbijają się wyraźnym piętnem na całym późniejszym życiu
człowieka.
Dlatego jeśli pragniesz szczęścia dla swojego dziecka, zrób wszystko,
by wychowywało się w spokojnej, pogodnej atmosferze. By nie miało
do czynienia z krzykami, hałaśliwymi kłótniami, biciem czy
poniżaniem. By żyło w bezpiecznym, przyjaznym świecie. By miało
skąd czerpać radość życia i niezachwianą wiarę, że przy mamie i tacie
(lub przy jednym z nich, gdy drugiego z jakichś powodów zabrakło)
absolutnie nic mu nie grozi i jest całkowicie bezpieczne. Jest to
warunek niezbędny do tego, by się prawidłowo rozwijało i w pełni
wykorzystywało swój olbrzymi potencjał.

Chwal otwarcie zawsze, gdy tylko na to zasługuje

Na pewno słyszałeś takie poglądy, że nie należy dziecka zbyt często
chwalić, bo staje się zarozumiałe i próżne… Nic bardziej mylnego! Na
podstawie doświadczenia z własnymi dziećmi mogę z całą pewnością
stwierdzić, że częste, uzasadnione pochwały przynoszą mnóstwo
korzyści i czasem aż trudno uwierzyć w osiągnięte rezultaty.
Początkowo rozdział ten miał nosić tytuł: „Chwal dziecko tak często,
jak to tylko możliwe”. Dlaczego obawiałam się użyć słowa
„zasługuje”? Bo jeśli rodzic zaczyna rozmyślać nad tym, czy dane
zachowanie dziecka już zasługuje na pochwałę, czy też jeszcze nie, to
nie wychodzi z tego nic dobrego. Oceniamy małego człowieka swoją
miarą, zapominając, że dla niego nie wszystko jest takie oczywiste
i proste, jak dla nas. On przecież zdobywa dopiero wiedzę
o otaczającym go świecie, o sobie, o zasadach etycznych. Próbuje
swoich sił, dokonuje przeróżnych wyborów i – jak każdy – popełnia
czasem błędy.
Z drugiej jednak strony stwierdzenie „tak często, jak to tylko
możliwe” sugerowałoby mylnie, że należy chwalić bez powodu, a to
nie jest dobre rozwiązanie. Wrócę do tej kwestii w dalszej części
rozdziału. Na drodze rozwoju dziecka, szczególnie w pierwszych 10-12 latach
życia, rodzice są dla niego najwyższym autorytetem i to, co mówią,
głęboko zapada w jego świadomość. Dziecko jest BARDZO czułe na
pochwały (podobnie jak i na krytykę). Pomyśl, jak Ty, jako dorosły
człowiek, reagujesz, gdy ktoś Cię pochwali? Odczuwasz zadowolenie,
a nawet dumę, jeśli te słowa wychodzą od kogoś dla Ciebie ważnego.
I masz ogromną chęć zrobić to jeszcze lepiej, bo już wiesz, że na to
Cię stać. Pochwała ma ogromną siłę motywującą i dodaje mnóstwo
pozytywnej energii. A u dziecka efekt ten jest ZWIELOKROTNIONY.
Pochwała nic nas nie kosztuje (poza odrobiną czasu
i zainteresowania poświęconego dziecku). Często bywa tak, że jak
dzieciaczek jest malutki i rozkoszny, to chwalimy go nieustannie.
„Jak pięknie mój skarb się uśmiecha!” – do 3-miesięcznego dziecka,
„Jak moja żabcia wspaniale chodzi!” – do malucha stawiającego
swoje pierwsze, chwiejne kroki, „Moja córeczka już tak pięknie
mówi” – chwalimy przed rodziną dziecko, które potrafi
wypowiedzieć zaledwie kilka prostych słów.
I bardzo dobrze, że to robimy. Tylko – jakoś nie wiedzieć czemu –
tan zapał do chwalenia i entuzjastyczne podejście do osiągnięć
dziecka z czasem nam mija, a przecież wiek przedszkolny i szkolny to
jest ten okres, kiedy dziecko także bardzo potrzebuje naszej aprobaty
i uznania.
Oto co powinieneś robić. Chwal dziecko za każde prawidłowo
zrobione zadanie. Chwal za każdą dobrą ocenę w szkole. Chwal, jeśli
dobrze wykona swój obowiązek. Chwal, jeśli wykona go bez przypominania. Chwal, jeśli ma cywilną odwagę do czegoś się
przyznać. Chwal, kiedy zdobędzie nową umiejętność. Jeśli tylko
będziesz miał oczy i uszy otwarte, powodów znajdziesz wiele. Małe
dziecko, często chwalone, robi ogromne postępy w krótkim czasie
i będziesz zdumiony, obserwując jego rozwój. Nie mówiąc już o tym,
że w takich warunkach krystalizuje się jego zdrowe poczucie własnej
wartości, które w życiu dorosłym pomoże mu w realizacji
wymarzonych celów.
W ramach pochwały nie musisz wygłaszać całego przemówienia czy
apoteozy na cześć dziecka. Nawet byłoby to niewskazane, bo dziecko
natychmiast by poznało, że je czarujesz :-) . Po prostu uśmiechnij się
i pogłaszcz po głowie. Innym razem powiedz „Świetnie!” lub
„Wspaniale!”. Kiedy indziej spójrz na dziecko z dumą i lekkim
wyrazem podziwu, nie mówiąc zupełnie nic. Proste gesty i słowa
działają o wiele skuteczniej, są naturalne, niewymuszone i mają
większą siłę przekazu. Gdy sytuacja tego wymaga, powiedz bardzo
konkretnie, co spodobało Ci się w zachowaniu dziecka, aby miało
ono jasność, czym tak naprawdę zasłużyło sobie na pochwałę.
Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Nie skąp dziecku pochwał – pamiętaj
jednak, że muszą być one szczere. W przypadku, gdy mu się coś nie
uda i „porażka” jest widoczna gołym okiem, nie mów, że jest super.
Nie uwierzy Ci i straci do Ciebie zaufanie, albo zacznie przeceniać
swoje talenty, co mogłoby doprowadzić do zarozumialstwa.
Jeśli, dajmy na to, wykona z plasteliny zwierzątko, które
w zamierzeniu miało być kotkiem, a wyszła z tego zupełna klapa, powiedz: „Widzę, że coś ulepiłeś. Co to jest? Miał być kotek?
Rzeczywiście nie bardzo wyszedł, ale wiesz co? Jak przedłużymy
uszka, to powstanie z tego ładny zajączek”.
Postaraj się znaleźć coś pozytywnego w każdym przedsięwzięciu
dziecka. Naucz je, że nie od razu Kraków zbudowano i każdy cel
wymaga trochę pracy. Proponuję taką ocenę: „Jeśli jeszcze trochę
poćwiczysz, to z pewnością uda Ci się ulepić ładnego kotka. Ale
powiem Ci, że bardzo mi się podoba to zestawienie kolorów, którego
tu użyłeś – jest naprawdę pomysłowe”. Albo – „tu Ci się udało tak
uformować plastelinę, że wygląda prawie jak prawdziwe futerko…
Super!”. Wysil trochę swój umysł, a na pewno coś takiego znajdziesz.
Zaręczam Ci, że warto.
Powyższy przykład ilustruje ogólną ideę – oceniaj szczerze
i obiektywnie, ale jeśli ocena wypada raczej niekorzystnie, zawsze
znajdź coś, co warto pochwalić. I podkreśl, że może zawsze osiągnąć
taki wynik, jaki zamierza (lub przynajmniej dużo lepszy od
obecnego), jeśli będzie wytrwałe, będzie wielokrotnie próbowało i nie
zrażało się pierwszymi niepowodzeniami. Powiedz dziecku, że
POTRAFI, że MOŻE, że DA SOBIE RADĘ. O tym będzie jeszcze
mowa w rozdziale „Nie podcinaj dziecku skrzydeł”.
Chwaląc, wyrażaj podziw całym sobą – intonacją głosu, wzrokiem,
gestami – inaczej mówiąc, chwal z przekonaniem i entuzjazmem.
I ciesz się razem z dzieckiem jego osiągnięciami. Będziesz
zaskoczony tym, jak często będziecie mieć sposobność do wspólnego
świętowania jego dziecięcych sukcesów.

Najważniejsza rola rodzicielstwa, to kochać i wychowywać swoje
dzieci oraz budować w nich uczucie wysokiej samoakceptacji
i pewności siebie. Jeśli wychowasz dzieci tak, że będą się
wspaniale ze sobą czuły, że będą się palić do ruszenia w świat
i zdobycia go, to wypełnisz swą powinność w najwyższym
stopniu.

Brian Tracy

Przypomnij więc sobie – czy dziś pochwaliłeś już za coś swoje
dziecko? Jeszcze nie? To miej oczy i uszy szeroko otwarte, by
niezwłocznie nadrobić te zaległości.

Frgm. ebooka „ABC Mądrego rodzica”

MBL Profile Preview

odpowiedz

Możesz wykorzystać tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

kredyt Tanie noclegi zakopane technet praca elektroniczny obieg dokumentów praca Starachowice